Fitness Coach - kim jest i czym różni się od Trenera Osobistego?

Strona główna  |  Strefa zdrowia  |  Trening fitness  |  Fitness Coach - kim jest i czym różni się od Trenera Osobistego?

Najczęściej czytane:

Fitness Coach - kim jest i czym różni się od Trenera Osobistego?

Na czym polega różnica między trenerem personalnym a coachem?

fitness biznes magazynCzym jest coaching? Gdzie zaczyna się osobista opieka nad klientem i jak daleko może sięgać? No i najistotniejsze pytanie: czy nam się to w ogóle opłaca?
Chyba wszyscy zgodzą się ze stwierdzeniem, że trening personalny przestał już być domeną celebrytów i świadomy swoich potrzeb Kowalski również może i chce sobie na niego pozwolić. Warto więc bliżej przyjrzeć się tej usłudze i zastanowić, jak zrobić z niej atut klubu.


Po co klubowi trening personalny?

 Nowoczesny klub fitness to taki, który uważnie obserwuje rynek i stara się aktywnie reagować na potrzeby swoich klientów – mówi Paweł Gudaczewski, trener, współwłaściciel firmy GP Koncept. − Branża fitness dynamicznie się rozwija, a wraz z nią społeczna świadomość, że czas wolny należy spędzać aktywnie. Klienci szukają formy ruchu, która będzie zgodna z ich indywidualnymi preferencjami i możliwościami. Traktują to jako inwestycję w samego siebie. Właściwie każdy nowoczesny klub fitness dysponuje zapleczem sprzętowym, strefami treningowymi oraz rozbudowaną ofertą. Natomiast o sukcesie na rynku decyduje najczęściej wysoki poziom obsługi. Bezpośredni i ogromny wpływ na ten poziom ma budowana w klubie relacja klient – instruktor. I to właśnie trening personalny jest perfekcyjnym narzędziem do budowania takiej relacji. Prowadzi do pozytywnego w skutkach „dialogu” pomiędzy potrzebami ludzi i umiejętnościami kadry – tłumaczy Gudaczewski.
Trener personalny pełni rolę nauczyciela i przewodnika po świecie treningu – twierdzi Witold Rogalski, fizjoterapeuta, trener przygotowania motorycznego. − Dzięki niemu każdy klient ma poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że jego wysiłek przyniesie wymarzone rezultaty. Trener personalny jest twarzą klubu.
Tomasz Gać, trener osobisty i fizjoterapeuta, jest zdania, że trening personalny to jedna z usług dodatkowych, zyskująca coraz większe zainteresowanie wśród klientów. − Jest to forma zindywidualizowania potrzeb klienta, rozwiązania jego konkretnych problemów, a przez to dłuższego i bliższego związania z klubem – uważa.
Trening personalny jest jak wisienka na torcie – dodaje Radosław Janczyk, fizjoterapeuta, współtwórca programu OM Trener Personalny, szkoleniowiec OM H&F Idea. − Jest uzupełnieniem kompleksowego działania mającego na celu zaspokojenie coraz to większych potrzeb, jak i wymagań stawianych przez klientów. W nowoczesnym klubie fitness jest magnesem, który przyciąga nowych ludzi, a stałym klientom potrafi zapewnić większy, całościowy program działania, w celu jeszcze lepszego oraz świadomego dotarcia do zamierzonych celów.
Zdaniem Piotra Jankowicza, trenera krakowskiego studia treningu personalnego CTF, trening personalny to przede wszystkim pełne spektrum diagnostyczne oparte na przeprowadzeniu testów, badań, pomiarów, ustaleniu celów treningowych i ukierunkowaniu zadań.
Trening personalny to przede wszystkim większe przychody dla klubu – mówi Dariusz Świerżewski, dyrektor handlowy TH Matmarco. − Dzięki treningowi personalnemu można wskazać klientowi pewne cele do realizacji. I za pomocą treningu można jego cele dokładnie realizować. W każdym klubie fitness jest na to miejsce. Chyba że działamy na zasadzie sklepu samoobsługowego i nastawiamy się na klientów, którzy potrafią i chcą się sami obsłużyć. Jednak w przypadku klubów premium jest to wręcz konieczne. Nie wyobrażam sobie klubu premium, który nie wykorzystuje takiej szansy związania klienta, zarabiania na nim pieniędzy. Niestety, mamy wiele takich przykładów… − dodaje.
− Właściwie wprowadzony do oferty klubu trening personalny może nieść ze sobą długotrwałe korzyści – zarówno finansowe, jak i wizerunkowe – tłumaczy Paweł Gudaczewski. − Uzupełnia wachlarz usług, podnosi rangę klubu na rynku lokalnym, kształtuje i pogłębia świadomość klientów, wyróżnia klub na tle konkurencji, motywuje instruktorów do ciągłego rozwoju, do uczestnictwa w szkoleniach, do określenia swojej roli i funkcji w danym klubie, zwiększa miesięczny przychód klubu. Stosunkowo niewielkie nakłady finansowe szybko się zwracają. Trening personalny obniża procent fluktuacji klientów. Utrzymanie sprzedaży treningów personalnych na satysfakcjonującym dla klubu poziomie oznacza stałe przychody ze sprzedaży członkostwa/karnetów – wylicza Gudaczewski.

Czym jest coaching?
− Coaching to długa droga z punktu, w którym klient jest do punktu, w którym chce być – mówi Radosław Janczyk. − To niekończący się proces, w którym nasz klient pragnie lepiej wyglądać, dotrzeć do wyżyn swoich możliwości, sprawniej działać i osiągać zamierzone cele lepiej, szybciej, łatwiej. To partnerska relacja, podczas której coach – trener personalny wspiera swego klienta w jak najlepszym wykorzystaniu jego potencjału z uwzględnieniem problemów zdrowotnych, na drodze do osiągnięcia zamierzonych rezultatów. Coaching dotyczy zarówno sfer fizycznych, jak i psychicznych. Dobry trener personalny potrafi słuchać, potrafi dostosować się do panującej chwili, potrafi zmodyfikować trening w mgnieniu oka, jak i miejsca, w którym ćwiczą jeden na jeden. Trener personalny nie daje gotowych rozwiązań, nie ćwiczy za klienta, stymuluje go do rozwoju poprzez wskazówki treningowe, różnego rodzaju środki odnowy biologicznej, zmianę nawyków żywieniowych oraz pracę z ciałem i umysłem. Coach ma pytania oraz zasób odpowiednich narzędzi, jak i ogromnej wiedzy. Dzięki swojej wiedzy, znajomości skutecznych narzędzi i umiejętności ich zastosowania dąży do celu upragnionego przez klienta.
Jak podkreśla Paweł Gudaczewski, istnieje zasadnicza różnica pomiędzy coachem a trenerem personalnym. − Coach nie musi fizycznie uczestniczyć w treningu czy prowadzić zajęć. Jego zadaniem jest pomoc w dokonaniu samooceny, działanie mające na celu wywołanie konstruktywnej krytyki i skierowanie działań osoby „coachowanej” na właściwe tory. Również przy zaangażowaniu specjalistów. Odbiega to co do zasady od roli trenera personalnego, który w przypadku klubu fitness jest… specjalistą. Niemniej jednak coach i trener personalny funkcjonują w podobnych środowiskach i łatwo jest znaleźć dla nich wspólny mianownik. W definicji coachingu zawarto jedno kluczowe, moim zdaniem, stwierdzenie: „Jego istotnym elementem jest partnerska relacja i wzajemne zaufanie (…)” pomiędzy trenerem, a osobą prowadzoną. To pewnego rodzaju wyższy stopień wtajemniczenia, inny aspekt pracy instruktora.
Tomasz Gać uważa, że coach to „wyższa forma” trenera osobistego, mentor w dziedzinie szeroko pojętej kultury fizycznej. − Dzięki rozległej wiedzy i doświadczeniu potrafi on stworzyć dla swojego klienta plan, którego częścią może być m.in. trening osobisty, masaż, wizyta u dietetyka, aktywność na świeżym powietrzu i wykonanie odpowiednich badań. Nie musi być on ekspertem w każdej z tych dziedzin, ale potrafi określić potrzeby klienta i dalej nim tak pokierować, aby inni fachowcy rozwiązali je wszystkie. To taki „lekarz rodzinny pierwszego kontaktu”, który daje skierowania do specjalistów – dodaje.
Zdaniem Dariusza Świerżewskiego pojęcie coachingu jest bardzo szerokie. − Generalnie mówi się, że jest to doradca. Ja uważam, że to najwyższa forma trenera − trener osobisty. Źle używa się słów określających rodzaj relacji z klientem. W sytuacji zakupienia pojedynczego treningu jeden na jeden powinniśmy mówić o treningu indywidualnym. Oznacza to, że przez godzinę trener jest do naszej dyspozycji. Trener osobisty z kolei określa nie jednorazowe wykupienie treningu, ale ciągły kontakt z klientem. Trener osobisty to ktoś w rodzaju lekarza rodzinnego. Wszystko o nas wie. Jest z nami w stałym kontakcie. Jest naszym doradcą. Coaching przypomina bardziej pracę dobrego lekarza, żeby podjąć pewne decyzje, musi zasięgnąć rady innych specjalistów, skonsultować się. Musi dysponować też pewną wiedzą. I z zakresu dietetyki, i stylu życia klienta poza klubem. Musi też mieć wgląd w to, jak jego klient żyje, jak funkcjonuje przez całą dobę. Musi mieć wiedzę i rozeznanie, a także możliwość konsultacji. Tak jak lekarz prowadzący, który ma jakąś specjalizację, ale współpracuje z innymi lekarzami, bo przypadek tego wymaga. I tu coach idzie nawet dalej niż lekarz, bo z lekarzem mamy kontakt od wizyty do wizyty. Tu możemy mieć kontakt non stop przez różnego rodzaju rozwiązania techniczne – mówi Świerżewski.
Blisko tematu coachingu jest Jolanta Ignaszewska-Kühbauch, dr nauk o kulturze fizycznej, mgr rehabilitacji ruchowej (AWF Wrocław), trener „Szkoły kręgosłupa”, która jako specjalista rehabilitacji od lat zajmuje się coachingiem dla profilaktyki kręgosłupa. − Nowoczesny coaching prozdrowotny, stworzony przez zespół specjalistów z różnych dziedzin (lekarze, specjaliści ds. żywienia, trenerzy, specjaliści fizjoterapii), powinien zawierać naukę i kontrolę prawidłowych nawyków w zakresie aktywności fizycznej, naukę i kontrolę prawidłowych nawyków żywieniowych, profilaktykę. Dobry Personal Coach oprócz przygotowywania adekwatnych programów ćwiczeń, kontrolowania, mobilizowania i wspólnego ćwiczenia z klientem powinien po analizie dnia i nawyków swoich podopiecznych sugerować możliwe modyfikacje z użyciem małych pomocników poprawiających jakość życia i zmniejszających występowanie ewentualnych dolegliwości – podkreśla Kühbauch.
W coachingu istotną rzeczą jest nawiązanie między trenerem a klientem więzi, opierającej się przede wszystkim na zaufaniu – uważa Piotr Jankowicz. − Oczywiście najważniejszym czynnikiem w pracy z klientem jest osiągnięcie celu i dążenie do niego nie tylko za pomocą doskonale dobranych ćwiczeń, ale także odpowiedniej motywacji, bo to ona często stanowi klucz do osiągnięcia założonego celu.
Strefa treningu personalnego
− To nie powinna być strefa zamknięta, zupełnie niedostępna – mówi Dariusz Świerżewski. − O rozwiązaniach VIP-owskich też możemy pomyśleć, jeśli mamy takich klientów. Niektórzy wręcz życzą sobie całkowitego odseparowania. Generalnie jednak strefa ta powinna być w miejscu, które zapewni pewną intymność, ale jednocześnie będzie widać, co się tam dzieje. Chodzi o to, by pozostali klubowicze mogli widzieć, co tam się odbywa. To być może zachęci ich do spróbowania.
Strefy treningu personalnego są w klubach coraz modniejsze – mówi Piotr Jankowicz. − Stworzone zostały po to, aby klient mógł kształtować w różnorodny sposób cechy motoryczne, miał do tego komfort w postaci odpowiedniego sprzętu i miejsca. Kluby fitness starają się zapewnić w ten sposób swoim klientom bezpieczeństwo oraz takie warunki, aby mogli czuć się dobrze, skupić na treningu i wykonywać płynnie ćwiczenia.
Zdaniem Radosława Janczyka to, czy strefa treningu personalnego powinna się znaleźć w klubie, czy nie, zależy od problemu klienta, z jakim trzeba się zmierzyć. − Jeśli celem jest kontynuowanie elementów rehabilitacji, często wymagane jest osobne oraz ustronne miejsce, gdzie może być potrzeba wykonania pewnych technik manualnych lub po prostu masażu przed, w trakcie lub bezpośrednio po treningu. Natomiast gdy potrzebny jest różnorodny, specjalistyczny lub ciężkoatletyczny sprzęt, dzielenie wspólnej powierzchni z innymi użytkownikami sali nie stanowi problemu.
Witold Rogalski uważa, że nie jest potrzebna taka strefa. − Wykonując treningi personalne na oczach innych ludzi można łatwiej pozyskać klientów, którzy z zainteresowaniem śledzą indywidualne zajęcia prowadzone przez trenera i w końcu sami zapragną w nich uczestniczyć – wyjaśnia.
Podobnego zdania jest Paweł Gudaczewski. − Tworzenie kolejnej, „dedykowanej” strefy na trening personalny nie jest moim zdaniem uzasadnione – mówi. − Niewiele jest w Polsce klubów dysponujących nieograniczonymi możliwościami rozbudowy powierzchni czy luksusem wolnej przestrzeni do zagospodarowania. Poza tym nie zawsze rozbudowa przekłada się bezpośrednio na zwiększenie zysków miesięcznych. A skoro trening personalny musi bazować na relacji międzyludzkiej, na dostępności, to nie warto zamykać go za szybą czy ścianą. Wydzielona, ograniczona przestrzeń może spowodować odwrotne do zamierzonych reakcje klientów. Trening oparty na partnerstwie i asyście jest świetnym narzędziem promocyjnym. Wzbudza ciekawość i zainteresowanie, jest atrakcyjny dla postronnych obserwatorów. Łatwiej klientowi nawiązać dialog z instruktorem, który prowadzi trening personalny na sąsiedniej maszynie, niż pytać o jego grafik pracy w recepcji klubu. Pierwszym wydatkiem, o którym należy pomyśleć decydując się na wprowadzenie treningów personalnych do oferty klubu, powinna być inwestycja w wiedzę praktyczną, rozwój i szkolenie instruktorów – wyjaśnia Gudaczewski.

Czy na tym można zarobić?
− Zarobić da się na wszystkim, tylko czy ludzie będą chcieli wydawać pieniądze właśnie u nas? – pyta Radosław Janczyk. − Atutem może okazać się wiedza trenerów personalnych poparta odpowiednimi dyplomami, ich staż treningowy oraz doświadczenie z różnorodnych dziedzin sportu. A także posiadanie kilku trenerów personalnych specjalizujących się w swojej dziedzinie (sztuki walki, taniec, BodyArt, joga, rehabilitacja, kulturystyka itp.) lub człowieka orkiestry, który poprowadzi trening jeden na jeden na sali fitness przy muzyce, na basenie, potrafi dobrać ćwiczenia siłowe tak, by pomóc, a nie zaszkodzić, zaopiekuje się osobami z dysfunkcjami ruchu, pojedzie z klientem w plener czy nawet nad morze i będzie go prowadził na urlopie – sugeruje Janczyk.
− Istotne jest pokazanie klientowi różnicy pomiędzy treningiem samodzielnym a spersonalizowanym, „uszytym na miarę” pod jego konkretne potrzeby – uważa Tomasz Gać. − Efekty będą mówić same za siebie i obronią naszą koncepcję. Wtedy problem sprzedaży rozwiąże się sam.
− Treningi personalne mogą stanowić źródło dochodów pod warunkiem, że sprzedaż jest prowadzona w sposób profesjonalny − uważa Andrzej Szrenfer, właściciel firmy doradczej Aswel.pl. – Warto pomyśleć o sprzedaży pakietów składających się z kilku lub kilkunastu treningów, promocji wśród klientów klubu, bezpośredniej sprzedaży poprzez trenerów, którym najłatwiej zaprezentować ofertę w fachowy sposób.
− Problem w Polsce polega na tym, że nie umiemy sprzedawać treningów personalnych – twierdzi Dariusz Świerżewski. − Trenerzy wierzą w siłę treningu personalnego, doskonale to rozumieją, tylko nie potrafią uwierzyć, że to można sprzedać za dobre pieniądze. Ten brak wiary hamuje rozwój tego typu zajęć w klubach. U nas uczy się trenerów, jak mają prowadzić zajęcia z klientem, żeby był zadowolony, ale nie uczy się absolutnie, jak te treningi ma sprzedawać. I dlatego jest tak, jak jest. Faktycznie w sprzedaż treningów personalnych w klubie powinni być włączeni wszyscy, od recepcji po instruktorów zajęć grupowych. Na zajęciach grupowych pod koniec lekcji warto wspomnieć uczestnikom, że jeśli chcą się wzmocnić do tych zajęć, to warto popracować także indywidualnie. Tymczasem nie wykorzystuje się wszystkich możliwości, które klub daje. Z treningu personalnego można uczynić atut, zacząć na nim zarabiać, ale to też trzeba wypośrodkować, żeby sukces tej usługi nie prowadził do problemów. Nie może być takiej sytuacji, że wszyscy się skupiamy na treningu personalnym, a cała grupa klientów leży odłogiem.
− Bardzo często w klubach jest tak, że ci sami trenerzy są trenerami personalnymi i zmianowymi – opowiada Świerżewski. − Prowadzi to do różnych dziwnych sytuacji. Wiadomo, że trener woli pracować z klientem indywidualnie, bo wiąże się to z większym wynagrodzeniem, niż obsługiwać „za darmo”, w ramach swoich obowiązków. Niektóre kluby wprowadzają więc podział ‒ jest stanowisko trenera personalnego i stanowisko instruktora. To właśnie instruktor jest kimś w rodzaju wsparcia dla wszystkich klientów. Z tym wiąże się też inny system motywacyjny, inne wynagrodzenie. Jeśli instruktor sprawdza się w swojej pracy, a poza tym, albo przede wszystkim, posiada odpowiednią wiedzę, można z czasem zaproponować mu przejście do pracy z klientem. To również motywacja dla osób pracujących już na stanowisku trenera personalnego, bo czują na plecach oddech konkurencji.
Zdaniem Pawła Gudaczewskiego samo wprowadzenie do oferty klubu treningu personalnego jest jedynie zabiegiem marketingowym. Uważa on, że promowanie i podsycanie ciekawości klientów taką formą aktywności w klubie leży w zakresie obowiązków działu sprzedaży czy działu obsługi klienta. − Załóżmy teoretycznie, że wymienione działy funkcjonują bez zarzutu i akcja promocyjna trafiła do szerokiego grona stałych klientów, którzy zarezerwowali sobie pierwsze próbne treningi personalne. Klient nie podejmie decyzji o wydaniu dodatkowych pieniędzy na trening personalny bez przekonania, że dokonał właściwego wyboru. I tego przekonania powinien nabrać na pierwszym treningu. Jednak zainwestowane w kampanię informacyjną środki oraz ciężka praca recepcji ma szanse powodzenia tylko wtedy, kiedy kadra trenerów personalnych sprosta oczekiwaniom chętnych. Taka kadra to atut. Wiedza takiej kadry to atut. Jak przekłada się to na zyski z treningów personalnych? Biorąc pod uwagę przychody klubu jako całości, na początku treningi personalne będą stanowiły niewielki procent. Jednak z biegiem czasu, przy utrzymaniu wysokiej jakości obsługi, liczba klientów korzystających z tej usługi będzie systematycznie rosła. A wraz z nią zysk – mówi Gudaczewski. Jednak zwraca uwagę na to, że nie chodzi wyłącznie o finansowy wymiar tej usługi. − Bezcenną wartością dodaną jest satysfakcja klienta, który znalazł w naszym klubie metodę na osiągnięcie swoich celów treningowych, że spowodowała ona zmianę, na którą miał nadzieję – podkreśla.
Paweł Gudaczewski wskazuje jeszcze na jeden wymiar treningów personalnych. − Klub czerpie zyski z usług i produktów będących następstwem prowadzonych treningów personalnych: ze sprzedaży suplementów zaleconych przez trenera jako uzupełnienie diety lub dla szybszej regeneracji po wysiłku, z wynajmu sali bokserskiej, kortu do squasha, kortu tenisowego, ze sprzedaży usługi masażu czy też konsultacji dietetyka i badania składu ciała – wylicza.

Trener idealny
− Wraz z coraz większą popularyzacją treningów jeden na jeden mamy dzisiaj wolnoamerykankę. Ogromna liczba samozwańczych trenerów personalnych zalewa siłownie i kluby fitness. Często bez znajomości podstawowych technik pracy z ciałem zabierają się za problemy oraz osoby, którym niestety mogą i robią więcej szkody niż pożytku. Powoli rynek sam się oczyszcza poprzez rosnące wymagania klientów, szukających osoby, która im naprawdę może pomóc – mówi Radosław Janczyk.  − Szkoły, firmy, instytucje oferujące kształcenie trenerów personalnych w Polsce opierają się na zakresie tematycznym porównywalnym z AWF-em. Anatomia, fizjologia, kulturystyka są oczywiście bardzo ważnym aspektem kształcenia, jednak zapomina się o nauce myślenia, analizowania, patrzenia holistycznego na klienta. Nie da się po paru zjazdach stworzyć trenera personalnego. To wymaga lat pracy na własnym ciele, a także przestudiowania setek, jak nie tysięcy osób i ich problemów zdrowotnych, emocjonalnych. Na szkoleniach trenera personalnego trzeba kształcić ludzi myślących, pokazać kursantom ogrom wiedzy, problemów, doświadczeń, jakie trzeba mieć. Bardzo pomocne mogą okazać się szkolenia Open Mind Therapy Fitness School, gdzie każdy będzie miał szansę poznać zakres pracy z ludźmi z dysfunkcjami narządu ruchu – opowiada Janczyk.
Zdaniem Pawła Gudaczewskiego osobowość trenera personalnego kształtuje chęć ciągłego rozwoju i pogłębiania swojej wiedzy. − O wartości trenera nie decyduje jednak wyłącznie teoria. Znajomość anatomii, biomechaniki czy fizjologii wysiłku nie wystarczą, choć stanowią absolutne minimum do podjęcia wyzwania, jakim jest odpowiedzialne prowadzenie swoich podopiecznych – mówi. − Cechy towarzyszące wiedzy teoretycznej i praktycznej dopełniają obrazu trenera personalnego z prawdziwego zdarzenia. Szacunek do włożonego wysiłku, zrozumienie dla chwilowych słabości oraz uwzględnienie czynników kierujących klientami – to już cechy charakteru, a nie tylko instruktorski staż. Dlatego każdy menedżer czy właściciel klubu powinien zdawać sobie sprawę z wyjątkowości takiego „etatu” oraz z ogromu potrzebnej do wykonania pracy. Ponadprzeciętne umiejętności warte są również proporcjonalnie wyższego wynagrodzenia, tym bardziej że satysfakcja i entuzjazm klienta klubu są bezcenne – uważa Gudaczewski.
− Niestety, tylko część klubów inwestuje w trenerów personalnych – mówi Andrzej Szrenfer. − Poza wiedzą typowo praktyczną, niezbędną dla prowadzenia prawidłowego cyklu treningowego, potrzebne są również niedoceniane u nas umiejętności sprzedażowe trenerów, umiejętności pozyskiwania osób chętnych do treningu, jak również utrzymania klienta już trenującego – wylicza Szrenfer.

Zdaniem eksperta
Paweł Gudaczewski, trener, współwłaściciel firmy GP Koncept:
‒ Na pierwszy plan w realizacji treningów personalnych wysuwa się poznanie: potrzeb uczestnika, jego oczekiwań, motywów działania, preferencji, sympatii i antypatii, istniejących przeciwwskazań czy zaleceń medycznych. Dopiero wówczas kiedy ww. składowe są znane można podjąć decyzję o wyborze optymalnej i przyjaznej dla obydwu stron drogi do realizacji postawionych celów. Praca trenera dotyka bezpośrednio wielu stref życia klienta. W jakimś stopniu trener staje się systematycznym uczestnikiem bieżących wydarzeń, bo mają one niejednokrotnie bezpośredni wpływ na poziom motywacji, skupienie czy samą obecność na umówionym treningu. Relacja jest motorem i siłą napędową tego oryginalnego układu. Podobnej relacji nie da się zbudować na zajęciach grupowych ani w przelotnych kontaktach z instruktorem klubu fitness. Nie chciałbym w jakikolwiek sposób umniejszać roli instruktorów pracujących na siłowni, wykonujących ciężką i ważną dla klubu pracę. To oni gwarantują bieżącą opiekę nad klientami, bezpieczny przebieg treningów. Uczą treningowych podstaw i mają decydujący wpływ na pozytywny odbiór klubu jako całości. Bez odpowiedzialnej i efektywnej pracy tych osób trening personalny nigdy nie będzie mógł zaistnieć w ofercie klubu fitness. Poza tym wśród trenerów personalnych olbrzymi procent stanowią instruktorzy pracujący na etatach. Tak jak nie każdy student medycyny zostaje lekarzem specjalistą, nie każdy instruktor szeroko pojętej rekreacji zostaje trenerem personalnym. Praca trenera personalnego to przede wszystkim umiejętne wykorzystanie potencjału klienta i przekucie jego energii na efekty treningowe. Wszystko to przy aktywnym udziale, wsparciu i asyście. Zamierzone cele uda się osiągnąć tylko przy pełnym zaangażowaniu i wierze w efekt końcowy. Natomiast chwilowe spadki formy czy motywacji załagodzi i przywróci do normy cierpliwie budowana partnerska relacja z klientem.

Fitness Biznes Magazyn

Miejsce na Twoją reklamę

Akademia trenerów

Powrót


Rekomendacje Nasz fitness Klub Strefa zdrowia Kontakt